Robert Sosnowski w El Tur

0
  • Robert Sosnowski w El Tur

  • dodano: 2009-02-02 14:24:50
  • Wyjazd trwał dwa tygodnie. Pierwszy tydzień spędziłem w El Turze. Mieszkałem jak
    wszyscy, którzy byli w El Tur, w hotelu Moses Bay... Warunki jak przystało na 3
    gwiazdkowy hotel w Egipcie... Ale nie pojechałem tam pławić się w luksusach
    tylko żeby popływać. Warunki były wyśmienite! Przez cały tydzień wiatr od 5 do 7
    Bft mniej więcej od godziny 8:30 do 14-15:00. Cały czas pływałem na żaglu Naish
    Session 4,5 (bywały momenty że mogłem zejść na mniejszy) i na desce Naish
    Playmate 99. Na wodzie nie było nudno, oprócz mnie pływał UKR 22 (ładne punety)
    i Michał(szalona flaka no handed). Wieczory spędzałem przeważnie w
    mieście paląc sziszke i grająć w Backgammona z innymi sufrerami z Polski.
    Po tygodniu razem z Michałem przenieśliśmy się do Dahabu... Zawiózł nas tam
    zaprzyjaźniony taksówkarz - Szeryf. Po nocy spędzonej na plaży zameldowaliśmy
    się w hotelu (Dahabeya) i ruszyliśmy na wodę, gdzie spotkaliśmy... Jasia i
    Darka, krórzy od kilku dni srogo cisnęli tricki... Tego samego dnia dojechała
    ekipa instruktorów z Fun Surfu...
    Tydzień w Dahab przyniósł trochę gorsze warunki niż poprzedni. Przede wszystkim
    wiało znacznie krócej, bo na siłę wiatru nie można było narzekać... Znowu
    pływałem na 4,5 ale tylko do 12 (jeden dzień wiało do 17).
    Na wodzie wesoła brygada, parcie na progress i coraz bardziej hardcorowe tricki.
    Co najważniejsze było także od kogo się pouczyć... Andreas Żan, Laura Treboux,
    Michi Rossmeier, Jaś, Darek, Gepard, Michał i inni których nie znam... Super
    atmosfera ale o wiele bardziej tłoczno niż w El Tur. Sprzęt trzymałem u Harrego
    Nasa, gdzie można skożystać z internetu i powygłupiać się z beach boys'ami
    (Ibrahim wymiata!)
    Podsumowująć, był to mój pierwszy wyjazd treningowy i na pewno nie ostatni.
    Super opcja, bo mogłem na gorąco porównać warunki w El Tur i Dahab. Wyćwiczyłem
    bardzo dobrą skuteczność takich tricków jak puneta, funnell, puneta clew first,
    ss chachoo, eslider, flaka, grubby, pippa, spock clew first i wiele innych.
    Chciałbym bardzo podziękować wszystkim tym, ktorzy spędzili tochę czasu po
    drugiej stronie obiektywu, czyli: Emilce, Veronice, Piotrkowi i Michałowi.
    Więcej o mnie znajdziecie na moim blogu: www.roberts.fotolog.pl

    Pozdrawiam




    Robert Sosnowski

  • Autor: Robert Sosnowski
  • www.surfordie.pl
« powrót

Komentarze (0)

  • Logowanie :

  • Nie masz konta ? ZAREJESTRUJ SIĘ

Funbox

Nowi na SOD

Nowe Zdjecia

Nowe reportaże

  • WinDiss Jump 2010

  • Dopiero ok. godziny 15. mocniejsze podmuchy skłoniły nas do szybkiej decyzji: startujemy! Po krótkiej rozgrzewce na żaglach 4,5 –5,3, przeprowadziliśmy skippersmeeting...

  • więcej »
  • Rusty Rumble in da Hel 2010

  • Trzecia edycja zgromadziła na plaży kilkadziesiąt osób z czego 21 z nich pływało i szkoliło się na surfingu i bodyboardingu.

  • więcej »