Maroko całkiem spoko

0
  • Maroko całkiem spoko

  • dodano: 2009-10-15 10:25:32
  • Maroko od zawsze jawiło mi się jako dość tajemnicze. Każda historia docierająca do moich uszu na temat tego kraju, miała w sobie coś legendarnego bądź mitycznego. A to, że kiedyś rekin wyskoczył z oceanu i złapał w szczęki przelatujący tamtędy samolot. Albo, że rosną tam truskawki większe od arbuzów. W pewnym momencie uzbierało się tego tyle, że ciekawość zwyciężyła rozsądek i postanowiliśmy się tam wybrać, zobaczyć co i jak, i zdać raport który by wreszczie wyjaśnił jak to naprawdę z tym Marokiem jest.

     


    Dlatego też zapakowaliśmy się dość sporą ekipą w dwa różne samoloty (jeden z Katowic, drugi z Warszawy) i przetransportowaliśmy się wspaniałymi liniami Jet 4 You (piękne pomarańczowe logo na soczyście zielonych samolotach) na lotnisko w mieście Agadir. Stamtąd czekały nas jeszcze trzy wspaniałe godziny wspaniałą marokańską drogą, we wspaniałym marokańskim busiku. Na szczęście kierowca był mniej wspaniały i jechał naprawdę powoli i ostrożnie. Tutaj wypada zaznaczyć, że dobrze jest wziąć ze sobą pasy (takie do przymocowania desek do bagażnika). Mimo, że transfer był organizowany przez bazę, kierowca nie był przygotowany na ewentualne przewożenie desek. Po trzech godzinach i marnych stu osiemdziesięciu kilometrach w końcu znaleźliśmy się u celu naszej podróży czyli w Sidi Kaouki.
    Sidi Kaouki to malutka miejscowość odległa o jakieś dwadzieścia kilometrów od miasta Essaouira. Naprawdę mała. Właściwie to nazywanie jej miejscowością jest trochę na wyrost. To po prostu wieś z wszystkimi elementami jakie wieś powinna posiadać. Tzn. kilka domów na krzyż położonych przy niezbyt ruchliwej asfaltowej drodze. Poza tym konie, osły, wielbłądy, kozy, mnóstwo kotów i psów. Miejscowi raczej niezbyt dbają o zwierzęta które nie mogą przynieść bezpośredniego zysku, w związku z czym większość psów i kotów wygląda dość żałośnie.



    Poza tym jest baza windsurfingowa. Niesamowita. Przynajmniej budynek. W porównaniu z chatkami tubylców wygląda jak jedna z rezydencji króla. Dwupiętrowa, z tarasem na dachu i barem na pierwszym piętrze. Do środka wchodzi się między kolumnami. Nieważne. Robi wrażenie w każdym razie. Poniżej bazy jest plaża i na tym chyba powinniśmy się skoncentrować.
    Najlepszą rzeczą w tym Maroku w którym żeśmy byli jest olbrzymia ilość spotów. Znaczy, w ogóle w Maroko jest mnóstwo świetnych spotów. Znakomita większość z nich pewnie nieodkryta. W końcu to olbrzymi kraj z bardzo długą linią brzegową i to wszystko nad Atlantykiem a nie Bałtykiem czy innym zafajdanym Morzem Śródziemnym. Ale nawet jakby się bardzo chciało ciężko jest w ciągu dwóch tygodni zwiedzić te tysiąc sześćset kilometrów plaż. I dlatego wydaje mi się ważne, że dużo spotów jest nawet na odcinku czterdziestu kilometrów. To znaczy w najbliższej okolicy Sidi Kaouki.



    Można pływać w samym Sidi gdzie jest miła, piaszczysta plaża, i dość często wieje. Fala jest nie zawsze, ale jak się zdarzy dobry dzień (przeciętnie jeden – dwa na tydzień) to podczas przypływu bardzo trudno przejść przez przybój. Jak już się uda kawałek wyhalsować albo popływać na rafie po prawej stronie to jest wspaniale. Jeżeli nie wieje a jest fala, są zupełnie niezłe warunki do nauki surfingu. Aha, jak nie ma fal, a jest wiatr robi się niezły czop, który nie nadaje się zupełnie do niczego.
    Innym niezłym miejscem jest Moulay Thagucośtam. Jak wieść gminna niesie jest to miejsce zamieszkania najlepszego pływającego Marokańczyka Boujmy Guillou (nigdy nie jestem pewien jak to się pisze). Moulay znajduje się jakieś 40 km na północ od Sidi Kaouki. Tam nie udało nam się popływać, ale podobno jest ciężej niż w naszej wiosce a to z powodu rafy która może powodować pewien psychiczny dyskomfort. Natomiast wioska jest bardzo miła, może jeszcze mniejsza niż nasza, ale zdecydowanie bardziej surfingowa. Tzn. sporo kamperów na plaży i panów z deskami, mało gnojówki, koni, wielbłądów i osłów.
    Poza tym, doskonale pływa się w Essaouirze. Zwłaszcza jeżeli jest trochę wiatru (tam przeważnie wieje najsłabiej) i do zatoki wchodzi fala. Ponieważ przy wyjściu z zatoki jest duża wyspa, fala nigdy nie jest tak duża jak w innych miejscach, za to ma dużo większy okres a pomiędzy falami jest prawie zupełnie płasko. Doskonałe miejsce na freestyle z pewnym urozmaiceniem. Bardzo długie a niezbyt wysokie fale doskonale nadają się do sztuczek każdego rodzaju.



    Jest jeszcze „secret spot” przy Essaouirze (nazwy nie pomnę). Położony bardzo blisko miasta (wyjeżdżając z Essaouiry na rondzie w prawo jak na pole golfowe – dość trudno tam trafić), jednak nie jest osłonięty przez wspomnianą wyspę. W związku z tym wchodzące fale pozostają w całej swojej okazałości. Kiedy tam byliśmy niestety nie wiało, ale wydaje się, że warunki są zbliżone do tego co w Sidi.
    Oczywiście to nie wszystkie spoty w najbliższej okolicy. Jest ich bardzo wiele. Każda zatoczka, a nawet każda plaża daje naprawdę duże możliwości do pływania na windsurfingu lub surfingu. Dlatego właśnie bardzo warto wybrać się do Maroko (i warto na miejscu wypożyczyć samochód). A, jeszcze coś. Na miejscu nie jest zbyt drogo (oczywiście warto się targować), jednak ceny kempingów są tak oszałamiające, że warto zastanowić się nad przejażdżką samochodem. Nawet ze środkowo – wschodniej Europy. Natomiast co do tych mitów, to wszystkie były kłamstwami.

    Jaś Winkowski (LaOla Team)
    zdjęcia:  Kasia Marzec

« powrót

Komentarze (4)

jas

Jas w

Dodano: 2009-10-16 12:36:38

I czemu nikt jeszcze nie napisal ze to najlepszy opis spotu w ogole? Hehehe.
litu

Marcel Piekarski

Dodano: 2009-10-17 16:15:52

to najlepszy opis spotu :D
miki

Miki Sandecki

Dodano: 2009-10-18 09:23:15

No jak dla mnie nalepszy opis spotu i "ogole?"
olek

Olek Pobikrowski

Dodano: 2009-10-18 20:22:32

jaaaaaaram sie
  • Logowanie :

  • Nie masz konta ? ZAREJESTRUJ SIĘ

Funbox

Nowi na SOD

Nowe Zdjecia

Nowe reportaże

  • WinDiss Jump 2010

  • Dopiero ok. godziny 15. mocniejsze podmuchy skłoniły nas do szybkiej decyzji: startujemy! Po krótkiej rozgrzewce na żaglach 4,5 –5,3, przeprowadziliśmy skippersmeeting...

  • więcej »
  • Rusty Rumble in da Hel 2010

  • Trzecia edycja zgromadziła na plaży kilkadziesiąt osób z czego 21 z nich pływało i szkoliło się na surfingu i bodyboardingu.

  • więcej »