Boad and Kite
Boad and Kite
- dodano: 2009-03-18 18:45:59
- Adres: ul.B.Prusa 10/12 05-800 Pruszków
- Telefon: 605-327-791
- Fax: -
- e-mail: info@boardandkite.pl
- www: www.boardandkite.pl


Wszystko zaczęło się od windsurfingu...
Kiedy miałem 7 lat tata postawił mnie na desce windsurfingowej. Były to czasy, kiedy na Helu nie było przypadkowych osób, które wpadały polansować się na Solarze, czy na Ch3. Na całym półwyspie działały może 3 szkoły windsurfingowe, a w całej Polsce pływało... niech będzie 500 osób. Po kilku latach przyszedł czas na zawody, na początku te dla dzieci, potem Puchar Polski "B", aż w koncu awans do ścisłej czołówki, czyli ostre treningi, Mistrzostwa Polski, wyjazdy na Mistrzostwa Świata i Europy.
Pewnego razu, zimą 2000r.
Kiedy byłem na treningu na Teneryfie był bardzo słaby wiatr i bez przekonania wziąłem kilka lekcji na kajcie od miejscowego wymiatacza.
Najpierw, ok 1godziny postaliśmy z latwcem na brzegu, potem kilka body dragów i pierwsze próby z deską. Gdyby latawiec wpdałby mi do wody to nie wiedziałem wtedy nawet jak go wystartować ale spoko, powoli zaliczałem pierwsze kulawe ślizgi. Nieustanne podchodzenie pod wiatr nie zniechęciło mnie jadnk, poza tym z malym żaglem windsurfingowym siedziałbym wtedy na brzegu. Teraz jak sobie to przypominam to smieje sie, wiem że było to niepoważne i niebezpieczne.

Pierwszy sezon w Polsce
Na wiosnę 2000 roku postanowiłem, że kupię jeden latawiec i raz na jakiś czas będę wychodził na wode na kajta, żeby robić coś ciekawego, nowego, w przerwie między zawodami, czy treningami. W tym sezonie cały czas startowałem we wszystkich zawodach windsurfingowych ale w między czasie na kajcie robiłem pierwsze, switche, graby, trzy szóstki i deadman'y.
Początki szkoleń
Sezon 2001, to pierwsze szkolenia kajtowe. Wszytskie żagle i deski zostały szczęśliwie sprzedane i od tej pory skupiłem się tylko na kajcie. Swój sprzęt posiadało i pływało wtedy może 30 osób? Choć pod koniec wakacji kajciarzy trochę przybyło, sam nauczyłem ok 40 osób, głownie znajomych, z których większość pływa do dziś. Przysłowiową bazą był wtedy przedsionek od przyczepy mojej dziewczyny i bus, w którym trzymałem sprzęt.
Dalszy rozwój
Lata 2002-2005 to czasy licznych zmian i przekształceń. Z nieformalnej szkółki powstała duża baza z dużym zapleczem sprzętowym. Na Helu i w całej Polsce zaczeło pojawiać się coraz więcej latwcow. Ilość wyszkolonych osób rośnie z sezonu na sezon, a nasi zawodnicy zaczynają startować i zajmować coraz lepsze miejsca w miedzynarodowych zawodach.
Młode talenty...
Sezony 2006-2008 były dla naszej szkółki przełomowym momentem. Zaczynamy organizować WKL Kidz Kamp'y, które odbywają się pod okiem wykwalifikowanej kadry instruktorow i zawodników z czołówki Polski. Grono naszych znajomych kajciarzy znacznie powiększa się, a nowe dzieciaki zacynaja deptać po piętach swoim starszym rówieśnikom. Old schoolowy styl wysokich skoków i deadmanów zostaje wypierany przez radykalne kite loopy i handle passy. Następuje prawdziwy boom na kajta, a ja cieszę się, bo byłem jednym z pierwszych, którzy siłowali się ze starymi dwulinkowymi latawcami, na desce 215, która ciężko odrywała się od wody.Łukasz Koński
założyciel szkoły Board And Kite














